Wróć do wszystkich wydarzeń

Piotr Pasiewicz – Jedynym dobrem jest natura wokół nas i w każdym z nas / malarstwo, grafika, rzeźba

1 lipca 2024, 18:00 - 29 lipca 2024, 18:00

Jolanta Ciesielska – INTUICJA I NATURA. O praktyce artystycznej Piotra Pasiewicza.

Praca artysty stanowi wyraz jego wolności. Efekt końcowy w postaci dzieła sztuki stanowi wypadkową jego świadomości, doświadczeń związanych z obserwacją świata, wreszcie umiejętności przetwarzania owych doświadczeń i znalezienia odpowiednich, przekonywujących środków do ich wyrażenia. Umysł pomaga nam poznać i ukierunkować myślenie dotyczące materii, ale to intuicja odnosi się do bezpośredniego doświadczenia życia. Filozofem, który rozumiał wagę intelektualnego, racjonalnego poznania i wskazywał na większą wartość poznania intuicyjnego był Henri Bergson (1859-1941), autor książek o „Intuicjoniźmie”, „Ewolucji twórczej”, „Pamięci i materii”. Wiele z jego myśli zapłodniło współczesnych bioetyków, ekologów, neohumanistów spod znaku „New Age”. Czerpał z niego zarówno John White, autor kultowej książki „Świt Ery Wodnika. Spotkania ducha i nauki” jak i Bill Devall i George Sessions, autorzy „Ekologii głębokiej”.

Myślenie intuicyjne jest bliskie postawie Piotra Pasiewicza, artysty malarza i rzeźbiarza, grafika, performera. Po pierwsze, poprzez zawierzenie naszej intuicji i instynktom jesteśmy bardziej otwarci na bodźce. Po drugie, głębiej i bardziej bezpośrednio przeżywany świat, kiedy pozbywamy się krępujących nas wzorców zachowań, schematów myślenia i nawyków percepcyjnych, zdając się na świadomą uważność, łamiąc konwencje poznawcze otwieramy się na nowe obszary dialogu, zarówno ze światem zewnętrznym, jak i z samym sobą.

Piotr Pasiewicz to klasyczny przykład artysty samotnie wytyczającego własne ścieżki poznania i praktyki artystycznej. W jego twórczości zasadniczym źródłem inspiracji a zarazem materiałem z którego, i wobec której owa twórczość się rozwija jest Natura. Artysta ten porzuca jednak łatwą pokusę jej estetyzacji, nie odtwarza jej w sposób dosłowny, nie maluje pejzaży ani nie utrwala ulubionych kadrów, choć prowadzi stale powiększający się dziennik, zbiór notatek wizualnych, fotograficznych zapisów, zamiast szkicownika. Modeluje wyobrażenie o niej poprzez abstrakcyjny język zapisu relacji z Naturą, z jej energetycznym polem, z materią organiczną, ze świadomie pobranymi i zinterpretowanymi artystycznym językiem śladami istnień innych, niż ludzkie gatunków. Nie przypadkowo jego ogromna wystawa indywidualna jaka miała miejsce w Galerii Miejskiej w Łodzi, w 2022 roku nosiła tytuł „BIOS”. Podczas tworzenia grafik czy obrazów artysta przypomina ogrodnika-laboranta, który z dużą pieczołowitością „rozmnaża” biomorficzne struktury na płaszczyźnie obrazu, hoduje ich szczepy i w nieskończoność klonuje je na kolejnych obrazach.

Pasiewicz to przykład klasycznego artysty-samotnika. Pomijając długie godziny spędzane w pracowni, artysta lubi długie spacery z psem, wypady za miasto, penetrowanie opuszczonych miejskich i podmiejskich terenów, gdzie odradzająca się dzika, spontanicznie pojawiająca się Natura walczy o prymat nad kulturą i zmienia skutecznie charakter porzuconych miejsc, przekształcając je w obszar własnej ekspansji. Samorzutnie pojawiające się rośliny, trawy, samosiewy drzew i krzewów przekształcają nieużytkowany teren w zieloną dżunglę. Byty ożywione i nieożywione mieszają się w tym nowym, nieco chaotycznym porządku, na powrót w jedno. Niczym nie ograniczana przyroda błyskawicznie wchłania nieużytkowane budynki, zamieniając je w ruiny. Opuszczone, pozbawione części dachów, okien i drzwi budynki dają teraz schronienie setkom nowych istnień, na które człowiek zwykle nie zwraca uwagi. Pozbawiona dawnej funkcjonalności przestrzeń na nowo wypełnia się życiem. W melancholijną przestrzeń opuszczenia wkracza życiodajna elan vital zaprowadzając nowe porządki, która „unieszkodliwia” bezużyteczność i przetwarza ją po swojemu dążąc do nowej równowagi ożywionego świata, bez ludzi, po których pozostaje tylko mnóstwo bezładnie rozrzuconych śmieci.

Przebywając w Naturze, podkreślmy – niekoniecznie tej malowniczej, dziewiczej i pięknej – artysta odzyskuje równowagę, uspokaja myśli, przybliża się do innych istnień, którym podobnie jak ludziom trudno istnieć w tym dystopijnym, zniszczonym i nadmiernie eksploatowanym świecie antropocenu. Przetwarzając rezultat swoich obserwacji i pozbawionych nadmiernych oczekiwań relacji z tak postrzeganym światem naturalnym (to prawdziwiej brzmi niż utworzone przez romantyków i gloryfikowane pojęcie Natury przez duże „N”) artysta stara się odczuć swoją podmiotowość w holistycznej jedności ze światem, bez budowania sztucznych hierarchii, w głębokiej świadomości współistnienia ze światem policzalnym, takim jaki jest, a nie tym wysoce przetworzonym przez człowieka. Przebywanie w tak rozumianej Naturze pozwala oddalić myśli o świecie pełnym ludzkiej zawiści, rywalizacji, podziałów społecznych wynikających z bogactwa i ubóstwa , a chaos destrukcji zamienić w konstruktywne gesty artystyczne (performances i instalacje chwilowe ), w pozytywne emocje, w ryte i malowane przez niego „synapsy” i „wieloformy”. Wrodzona kreatywność pozwala mu na maksymalne czerpanie artystycznych korzyści z tych dialogów. Obserwacja procesów zauważonych w naturze i procesualny charakter wielu jego działań splata się w jedność, tym samym zatacza się koło przeistoczeń materii przekształcając relację artysty i otaczającego go świata w spójną i konsekwentną postawę człowieka z głęboką świadomością recyklingu i siły wzajemnych oddziaływań elementów porzuconych, zdegradowanych na korzyść kreacji kolejnego poziomu rzeczywistości, jaką jest sztuka. „Jesteśmy połączonym ze sobą światem” stwierdza Timothy Morton, autor ponad dwudziestu książek o tematyce głęboko rozumianej ekologii ,w tym tak znanych i tłumaczonych na wiele języków jak „Dark Ecology”/Mroczna ekologia”, „Being ecological”/Istnienie ekologiczne/ czy „All Art is ecological”/Każda sztuka jest ekologiczna. Ten współpracujący przy projektach wielu artystów takich jak Bjork, Laurie Anderson, Olafur Eliasson czy Pharell Williams brytyjski pisarz i aktywista, profesor na Rice University wnosi w przestrzeń publiczną wiele cennych myśli i spostrzeżeń dotyczących pilnych i koniecznych zmian kulturowych i świadomościowych w obliczu nadchodzącej coraz szybszymi krokami wizji klęski cywilizacyjnej wywołanej skutkami działań ludzkości. Wszyscy bowiem, zarówno ci świadomi jak i większość nie pragnąca tej świadomości posiąść, by coś w swojej praktyce życiowej zmienić, podlegamy procesowi globalnych zmian dotyczących Natury, której częścią jest człowiek. Kurczące się z roku na rok zapasy wody pitnej, coraz częstsze i o nasilającej się skali gwałtowne zjawiska pogodowe na które człowiek nie ma wpływu, powodowane zmianami klimatycznymi i naruszeniem równowagi ekologicznej w wielu rejonach ziemi, pomnożone o destrukcyjne zniszczenia wynikające z narastających  w niebezpiecznym tempie kolejnych konfliktów zbrojnych składa się na wizję cywilizacyjnej apokalipsy, którą tylko działanie jak największych wspólnot ludzi świadomych może zatrzymać,
a może tylko opóźnić. To, jak ważny jest powrót do równowagi naturalnej na Ziemi nie trzeba mówić – najważniejsze jest w tym problemie co zrobimy za życia my sami. Dlatego szerzenie odpowiedniej wrażliwości i postawy prewencyjnej, porzucenie dotychczasowej, promowanej wszystkimi medialnymi siłami postawy konsumpcyjnej, przeciwstawianie się nadmiernemu zużyciu dóbr naturalnych i odczuwanie wagi i odpowiedzialności za świadomość kształtowania relacji człowiek-Natura jest tak ważne, a zarazem naznaczone dramatyczną walką o zachowanie owej równowagi. Dlatego świadomość i twórcza, aktywna postawa proekologiczna, wzmocniona o świadomość tej odpowiedzialności za inne nie-ludzkie byty i gatunki może stać się wartością dodaną albo… wartością zmarnowaną dla przyszłych pokoleń. Sztuka Piotra Pasiewicza włącza się aktywnie w ten proces pogłębionej świadomości epoki antropocenu, stając się odpowiedzią na możliwe funkcjonowanie w nim, pomimo wszelkich zagrożeń i trudności. Zdaję sobie sprawę ,że język abstrakcyjnych form, jakim posługuje się artysta nie jest najłatwiejszy do odczytania tych treści, ale od czego mamy intuicję, empatię, wyobraźnię i umiejętności komunikowania się w różnych językach, by te bariery przełamać, a przesłanie zrozumieć. Myślę, że chociaż w małym stopniu w tym procesie rozumienia widzom  i czytelnikom tego tekstu w tym problemie pomogłam.

Jolanta Ciesielska – krytyczka sztuki, specjalizująca się w polskiej sztuce współczesnej, kuratorka wielu projektów i wystaw prezentujących sztukę współczesną w kraju i zagranicą. Wielokrotna przewodnicząca juri, przeglądów, konkursów malarstwa m.in. Biennale Malarstwa, Bielska Jesień. Kuratorka II Międzynarodowego Biennale Sztuki, Łódź Art Center 2006. Autorka wielu tekstów krytycznych o sztuce, publikacji krytycznych jak i podręczników szkolnych.

 Piotr Pasiewicz -urodzony w 1979 roku w Łodzi. Absolwent Wydziału Grafiki i Malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. Dyplom z wyróżnieniem (2013) w Pracowni Malarstwa I (Otwarta Księga) u prof. Andrzeja M. Bartczaka. W jego portfolio można znaleźć twórczość z zakresu grafiki warsztatowej, malarstwa, rysunku, performance czy krótkich form wideo. Na swoim koncie ma liczne wystawy indywidualne oraz zbiorowe, w Polsce i za granicą. W 2011 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mieszka i pracuje w Łodzi.

W mojej twórczości skupiam się na poszukiwaniu dialogu między różnymi technikami graficznymi, a rysunkiem w korelacji z plamą barwną i fakturą. Język artystyczny, którym operuję wywodzi się niemal całkowicie z rysunku. Linia jest dla mnie samodzielnym elementem plastycznym, równoprawnym co kolor środkiem wyrazu. Z czasem do linii dołączam kolor, prowokujący swoją intensywnością. Stawiam otwarte pytanie, co jest dominujące w malarstwie, linia czy barwa? Nie znajdując odpowiedzi drążę dalej. Wieloformy wpisują się w kolejny etap moich poszukiwań. Tym razem przenikające się wzajemnie płaszczyzny barw i linii wzbogacam strukturą. Nadaję powierzchni płótna przestrzenny charakter. Wtórnie wykorzystuję matryce graficzne. Pozwalam im ponownie zaistnieć, nie tylko jako narzędzie graficzne, ale jako samoistna materia plastyczna. Ciekawi mnie przenikanie różnorodnych faktur i technik. Symbioza form, czy może bardziej polifonia technik dająca poczucie jedności w wielości. Jednocześnie moja sztuka to zapis inklinacji formą organiczną, przejawiającą się w tym co żywe, pulsujące, tętniące, szumiące, przelewające się – znajdujące się w nieustannym ruchu, podlegające ciągłej przemianie i transformacji. Powołuję do życia samodzielne wizualne byty o antropomorficznych kształtach, emanujące iluzją ruchu, bo ruch to wieczność. Ideę ruchu czy wręcz jego newrozę chcę przelać na płótno. Wielowarstwowość struktur, kombinatoryka linii, różnorodność faktur ma potęgować wrażenie ruchu, przemieszczania się i wibrującej przestrzeni. Jednak obraz dla mnie to coś więcej niż tylko relacja formy i koloru na płaszczyźnie czy przemyślana kompozycja linii. Nie szukam też kompromisu między tym co wizualne, a estetyczne. Pragnę tworzyć energetyczne płaszczyzny niosące za sobą siłę oddziaływania, pobudzające wyobraźnie, konfrontacyjnie nieobojętne. W dobie postmodernistycznych praktyk w obszarze sztuk wizualnych medium malarskie musi swoją siłą obronić się samo.

 

  • Rodzaj: Wystawy
  • Kiedy: 1 lipca 2024 - 18:00 29 lipca 2024 - 18:00

Miejska Galeria Sztuki MM © 2020. All Rights Reserved
Polityka prywatności | Projekt: NeoTech

Skip to content